poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ucieczka i zrozumienie.

Muszę napisać coś ważnego. Poświęcam ten post na refleksje nad dalszym ciągiem moich problemów. Nie mogę sobie dać rady z depresją, ale nie upadam już tak łatwo, jak wcześniej jednak każdy upadek coś łamie tam w środku, gdzie złe uczucia zagnieżdżają się w sercu, które powoli zaczyna nienawidzić. Jest wiele uników, które może zastosować człowiek aby uciec przed tymi uczuciami. Ale tak jak powiedziałem to tylko uniki. Moim jest wyobraźnia. Uciekam do niej tworzę idealny świat, którego nic nie powinno naruszyć a przynajmniej tak było. Moja wyobraźnia jest centrum całego mnie. Bawię się w niej chowam jak dziecko za sukienką swojej mamy. Mam własny świat, a raczej było ich kilka, bo ostatnio dwa z nich runęły po załamaniach. Mam w, nim dom, ludzi i wszystko czego zapragnę, ale to tylko wyobraźnia... Niekiedy chcę po prostu zasnąć i żyć w tamtym pięknym świecie. Ale ten świat też już nie wytrzymuje rozpada się powoli niczym obierane z skorupki jajko. Jeśli rozpadnie się nie ucieknę przed depresją i jej konsekwencjami. Nienawidzę tego, że nie umiem sobie pomóc i, że nikt inny nie może mi pomoc. A, więc przestałem szukać pomocy... Żyję i będę żyć tak jak dalej, dopóki coś we mnie nie pęknie. Kocham pomagać ludziom, bo nie chcę aby pękali w środku jak ja. Udaję silnego i mądrego, chociaż wewnątrz jestem idiotą. Piszę ten post aby uświadomić coś sobie i może innym podobnym do mnie osobą. Uświadomić sobie, że być może nie pokonam depresji i będzie trzeba się z nią oswoić i nauczyć żyć jak diabeł z aniołem w jednym pokoju.

Zima. Spacere z rodzicami świetną okazją do zdjeć.

Eh moja rodzinka umie mnie zaskoczyć. Zainspirowali mnie do zdjęć z zamrożeniem ruchu.






piątek, 23 stycznia 2015

Dział 2: Jeden dzieć z życia Weri

A więc wstawiam kolejny dział. Dajcie znać w komentarzach czy chcecie abym publikował to opowiadanie bo nie wiem czy chcecie czytać moje głupie wypociny.





Jeden dzień z życia Weri
A więc tak Jestem Weri dla przyjaciół też Weri. Mieszkam sobie spokojnie pracuję w pracy która mnie strasznie zadowala i dzisiaj opiszę mój dzień. William został u mnie na noc w sumie to dobrze bo chyba z Elijah trochę wczoraj przesadziliśmy bo po tym jak Elijah poszedł William kilka razy stracił przytomność i lała mu się krew z nosa. Ale jak przystało na mnie zabandażowałam mu nos i żadna krew się już nie przedostanie!! Ja oczywiście nie mogłam pójść spać bo musiałam jeszcze zrobić obchód domu ponieważ strasznie boję się że giga-pająko-ważka weszła do mojego domu i chce zjeść mój mózg i moje mangi!! Ale na szczęście jej nie było.

-Ej Weri co robisz ?? - William
- Spadaj opisuję swój dzień!! - Weri
-Ale masz napisane tylko "To był super-mega-śliczny-słodki-zajebisty-yolo dzień!!" - William
- Tak wiem myślę nad rozwinięciem.
- Ale twoje poprzednie dni też mają tylko opis "To był super-mega-śliczny-słodki-zajebisty-yolo dzień!!" - William
- Nie czytaj cudzego pamiętnika!! Bo jeszcze zobaczysz coś niewłaściwego!! - Weri
- A co takiego niewłaściwego mogę zobaczyć  - William
-Hmm np. moje sprośne historyjki yaoi. - Weri
-O pokaż!! - William
-A no tak zapomniałam że jesteś gejem… A więc mam tam zdjęcia nagich zwierząt!! - Weri
-Ej ale zwierzęta zawsze są nagie… - William
-Nie jak mogłeś !! Zniszczyłeś mój światopogląd - Weri
-Serio nie wiedziałaś ?? Czy udajesz ?? - William
-Eh głupi gej nie rozumie sarkazmu. - Weri
-To dlatego wolę facetów łatwiej ich zrozumieć a nie taką Weri która niewiadomo co ćpie!! - William
-Co mówiłeś coś bo skupiłam się na MOIM PRYWATNYM PAMIĘTNIKU!! W którego perfidnie zaglądasz!! - Weri
- O no dobra przepraszam już idę (poszedł na kanapę tą na której Weri i Elijah mieli namiętny moment ^^). - William
- A właśnie o co chodzi z tym że jak mówię że fajną byście z Elijah byli parą to się od razu wściekacie?? A może wy po prostu macie jakiś potajemny przyjacielski seks układ hehe. - William
-Znów zaczynasz!! Nie bo to chodzi o to że kiedyś mogliśmy być ze sobą ale nie wyszło… - Weri
-Aha… Czyli nadal mogę do niego zarywać uff wystraszyłem się że będziesz rywalką w miłości hehe. Chociaż (spojżał na piersi Weri) płaska jesteś… - William

A więc na czym skończyłam. Dla waszej wiadomości William umarł… Nie no a tak na serio to dostał znów patelnią i boję się że jak tak dalej pójdzie to skończą mi się dobre patelnie. Muszę na jutro zrobić projekt dla klientki. Ale muszę powiedzieć że dość szalony on jest. Ma to być wystrój wnętrza w stylu Japońskim chce żeby przyciągało on dziewczyny. A więc pomyślałam sobie że wezmę i poszukam w Internecie jakichś tapet z gentelmanami z mang. Ale niestety nie znalazłam jeszcze żadnego sklepu który sprzedaje takie coś hmm… A chce mi się spać jest 2:13 a ja nadal szukam i szukam. Dobra mniejsza o tapety znalazłam już piękne stoliki w stylu Angielskim na trzech nogach są postarzałe ale odda się je do dobrego meblarza i je trochę odnowi. Ponieważ w moim zawodzie liczy się każdy pieniądz. Im mniej wydam na wystrój danego wnętrza tym więcej dostanę po jego wystroju. Mam!! Znalazłam jakąś tapetę jest na niej Ciel z Kurosza i inni bohaterowie. Myślę że klientka będzie zadowolona z tej tapety bo jest kawaii!! Ale to tylko moje własne zdanie. Hmm teraz lekki problem stoliki i tapeta są trochę za ciemne a więc muszę dodać jakichś kolor wnętrzu. Może dam kolorowe krzesła… A wiem tapety w miejscach gdzie są postacie Obramujemy kolorowymi ramkami i przez to będzie się wydawało że to obrazy. Ale jestem genialna. Och mów mi tak!! Zaraz ja gadam sama do siebie?? A to normalne. A witryna?? Muszę wymyślić coś co będzie się rzucać w oczy!! Ale już nie mogę dochodzi 3:00 a jak wiadomo wtedy szleje szatan!! A ja się go boję!! Bo jeszcze będzie chciał żebym została jego żoną tak więc czas iść spać!!

Kilka chwil później gdy Weri jest w łóżku…
A może kosmicie to tak naprawdę lamy tylko nie chcą się ujawniać i gdy plują w ludzi to tak naprawdę skanują naszą budowę twarzy?? Zaraz nie lamy są za urocze na kosmitów. Kosmitą może być William bo cały czas się mnie o coś wypytuje np. "Ej Weri jak tu się rozkłada tą kanapę??" a ja mu na to "Nie wiem nie moje to" jeszcze mnie potem oskarżał że jak nie wiem skoro tu mieszkam!! Przecież gdy szatan na mnie poluje to tylko mój pokój w którym przy łóżku jest woda święcona jest bezpieczny!! Może on nie ma w pokoju wody święconej i dlatego pyta się jak się rozkłada kanapę?? Tak to na pewno to !! Mężczyźni to jednak są prości. O boże idź spać już!! Kto to powiedział?? Jak to kto twoja podświadomość Weri!! A no oke to idę spać papa pani lub panie podświadomość. Dobra pa a teraz śpij!!
Rano koło godziny 8:30…

O boże ale mam zniszczone włosy!! To pewnie wina tych złych duchów albo… Williama w końcu nie wiem co robił w nocy może zakradł się i zrobił mi kołtuny na włosach!! Albo to mój kochany pieseczek Kot.
-Weri znów mówisz wszystko co myślisz. A i po drugie co?? Kto normalny zakrada się i robi kołtuny na głowie?! - William
- No duchy albo ty!! - Weri
I weź tu gadaj z ludźmi nie wierzą w wielkie ważki i duchy. A poza tym William jest gejem więc… To przez to robi ludziom kołtuny we włosach. Ale w sumie szkoda że jest gejem bo jest ładny Panie boże dlaczego wszyscy chłopacy albo są zajęci albo to geje!!
-Dlaczego!! - Weri
-Co się stało?? - William
-Nie nic po prostu znów głośno myślę na twój temat. - Weri
-Ciekawe dlaczego czuję się urażony może już pójdę… - William
-Nie sorka nie myślałam o tobie nic złego - Weri
- A spoko - William

Hmm ale posiadanie William za przyjaciela może być przydatne na pewno ma jakichś przyjaciół którzy są hetero che che mam dobry plan…

-Weri przerażasz mnie dlaczego teraz się na mnie tak patrzysz jakbym był twoją ofiarą?? - William
- Bo mam dobry plan!! - Weri
- Jaki?? - William
-Che che poznasz mnie z jakimiś przystojniakami dzisiaj!! - Weri
-Sorka nie mogę jestem już umówiony. - William
Jak on mógł tak po prostu zniszczył moją przyszłość. Bo może okazałoby się że jeden z jego przyjaciół jest jakimś spadkobiercą fortuny albo księciem.
-Weri znów masz jakieś zboczone myśli bo się ślinisz… - William
-A nie myślę po prostu o kasie. - Weri
-Skończona materialistka… - William
-Coś mówiłeś bo niedosłyszałam ale myślę że w końcu znalazłam idealną patelnię do twojej twarzy Muahaha. - Weri
-(eh dlaczego ja do niej przyszedłem) Nie dzięki moja twarz już jest wystarczająco uszkodzona przez teflon. - William
-O szkoda a miałam taką wielka ochotę kogoś uderzyć. - Weri
-Ty chyba naprawdę nienawidzisz ludzi. - William
-Ja no co ty ja kocham ludzi ale jestem zbyt ekspresowa i imprezowa przez to mnie nie rozumieją. - Weri
- Ta na pewno o to chodzi… - William
-Will przypominam ci że MAM PATELNIĘ W RĘCĘ!! - Weri
-Dobra, dobra zrozumiałem aluzję uspokój się. - William
-A tak w ogóle dlaczego nie masz dziś czasu?? Bo ja naprawdę chcę poznać twoich przyjaciół. -powiedziała z błyskiem w oczach i śliną w ustach Weri
-Dentysta, lekaż, odwiedziny rodziców wiesz takie zwykłe rzeczy. - William
-Ej ale idz do tej kawiarni się zatrudnij co Elijah bo chcę zobaczyć jak się wkurza, znaczy się chodzi mi o to że dobrze tam płacą tak o tp chodziło che che… - Weri
-Tak tam też muszę iść ale dla PIENIĘDZY a nie Elijah. - William
-Kurde szkoda a tak bardzo chciałam zobaczyć was razem w związku che che. - Weri
-Daj spokój on mnie nienawidzi. A poza tym on tam idzie szukać dziewczyny. - William
-Jakiej dziewczyny che che jego żadna nie zechce!! che che dobre o boże aż mnie brzuch rozbolał. - Weri
-Nie przesadzaj na pewno wiele na niego leci. - William
-Ta ale wszystkie się płoszą gdy zobaczą tą grozę w jego wzroku i idący odór śmierci!!  - Weri
-Eh masz naprawdę bujną wyobraźnię. Ale coś w tym jest niby go znamy ale nie mówi nam wszystkiego. - William
-A ja tam myślę że on po prostu nie lubi ludzi che che z resztą ja też niektórych nie lubię. No na przykład mojego sąsiada pana Jenkinsa który zawsze w niedziele o 6 rano puszcza mszę z radia na 100% głośności i musisz tego słuchać!! - Weri
-hahaha to nie źle masz. Jak ty wytrzymujesz?? - William
-Che che mam sposób gdy on puszcza mszę to ja puszczam ostrego metal!! - Weri
-Ta i wtedy to ty jesteś okrutna… Nie pozwalasz mu w spokoju się pomodlić. - William
-Ej każdy może mieć wierzenia ale kiedy docierają one do mojego snu w postaci ochrypłych słów księży zaczyna być coś nie tak!! - Weri
-No dobra może masz rację ale możesz też kupić sobie stopery. - William
-Co mam wydawać kasę!! Jak dla mnie to on powinien kupić mi te stopery albo sobie słuchawki do radia. - Weri
-Sądząc po wystroju twojego mieszkania i rzeczach jakie masz na przykład Macbooku i iphonie myślę że masz na tyle kasy żeby kupić sobie stopery… - William
-Ale ja wydaję kasę tylko na rzeczy powyżej 200 dolarów. - Weri
-To kup sobie stopery za 300 dolców!! - William
-Che che Nie!! - Weri
-Jesteś trudną kobietą nie pojmuję cię. - William
-Jak każdy. - Weri
-Dobra ja lecę. - William
-Okey tylko wróć wiem że nie masz gdzie się podziać. - William
-Skąd wiesz?? - William
-Nie jestem taka głupia nikt normalny nie podróżuje z 2 torbami no chyba że ma do ukrycia zwłoki ale z tym też ci mogę pomóc jak chcesz. - Weri
-Nie to nie zwłoki… Ale dzięki to na razie. - William
-Masz łap klucz zapasowy może mnie nie być więc weź w razie czego. - Weri
- Okey dzięki papa Weri!! - William
-Pa!! (A może to jednak są zwłoki ). - Weri

Właśnie za niedługo urodziny Elijah. Trzeba coś przygotować ale to później teraz praca… A więc co mam dzisiaj w planach?? Pierwsze wizyta u pani Melani z trzeciego piętra potem u słodkiego Robiego na którego widok prawie się roztapiam ale nie ważne to moja praca. Może tym razem nie stchórzę i zaproszę go na kawę. W sumie to dobry pomysł ale nie teraz. Po Robim mam wizytę w kawiarni to jest dość duże zlecenie a więc zacznę już tera nad tym myśleć. A więc skoro to kawiarnia to wszystko musi być słodkie ale za razem stonowane żeby nie przesadzić. A więc pojadę po farbę, krzesła się pomaluje więc to z głowy, kwiaty dużo kwiatów!! Białe stoliki albo nie czarne bo biel za bardzo by się wyróżniała na tle tych wszystkich kolorów a czerń pasuje do wszystkiego!! A no i trzeba dać trochę ciach z anime w końcu głównymi klientami tej kawiarni mają być kobitki. 

Chwilę później u pani Melani.
-Dzień dobry pani! - Weri
-O witaj dziecko dobrze że przychodzisz. - Melani
-Ale zaraz przecież miałam do pani przyjść więc?? A nie ważne… Czego pani ode mnie chciała?? - Weri
-A no tak daj mi chwilkę niech no sobie przypomnę ptaszyno… A no tak!! Miałam zrobić herbatę! - Melani
-Ale mi chodziło o to że chciała pani abym przyszła służbowo! Chce pani coś zmienić w domu?? Może kolor ścian albo tapety czy też meble?? - Weri
-Zaraz ale kim ty jesteś?? I co robisz u mnie w domu!? - Melani
-A no tak przecież pani Melani ma Alzheimera i do tego ponad 80 lat!! Ehh czyli nici z kasy dopóki sobie nie przypomni co chce zmienić oj to będzie trudne… - Weri
-Przepraszam co tam mówisz pod nosem?! - Mealni
-Nie nic przepraszam! Ja jestem Weri pani sąsiadka z niższego piętra!! Pamięta mnie pani?! (Tak zawsze gdy starzy ludzie mają Alzheimera najlepiej jest mówić do nich głośno albo się drzeć nie ma różnicy i tak za tydzień albo minutę zapomną co się do nich powiedziało) - Weri
-A no tak Weri!! Teraz pamiętam po co cię zaprosiłam!! - Melani
-Po co?? - Weri
-Daj mi chwilę wszystko sobie zapisuję jak zapominam.  Mam taki specjalny notes… A już mam!! Mam starą kanapę w której kłują mnie sprężyny a chciałabym nową ale nie ma mnie kto zawieźć do sklepu a że również niedowidzę to potrzebuję kogoś kto wybrałby podobną. Pomogła byś mi?? - Melani
-Tak pewnie!! Weri melduje stan gotowości!! - Weri
-A no i jeszcze jedno nie mam dużo pieniędzy więc nie mogę ci zapłacić za pomoc może kiedy indziej ale teraz ledwo starcza mi na lekarstwa. - Melani
-Niech się pani tym nie martwi pomoc takiej kobiecie jak pani to dla mnie czysta przyjemność!! To niech pani pokaże tą kanapę. - Weri
- To chodź za mną… O dziwne ta kanapa jakby była nowa?! - Melani
-Niech pani da sprawdzić… Racja jest nowa żadna sprężyna się nie wbija i poza tym jest bardzo wygodna… Ach mogłabym na niej zostać wieczność - Weri
-Ale to dziwne wyraźnie pamiętam że stała tu stara różowa kanapa w niebieskie kwiaty!! A ta jest niebieska w różowe kwiaty jak to się mogło stać?!! - Melani
-Mogę zobaczyć pani notes?? - Weri
- Tak proszę. - Melani
-Kupiła pani tą kanapę przedwczoraj o 10 rano i potem pisze że… Podglądała pani sąsiada który mieszka naprzeciwko… - Weri
-O boże dziecko nie czytaj dalej!! - Melani
-Jak na straszą panią z Alzheimerem ma pani bogatą wyobraźnię erotyczną… I co pani robiła… I on wtedy… Miała pani rację nie powinnam czytać dalej!! - Weri
-Dziecko przepraszam cię za to co tam przeczytałaś!! Jest mi strasznie wstyd!! Chyba zapadnę się zaraz pod ziemię!! - Melani
-Achacha niech się panie nie martwi!! I tak za chwilę pani o tym zapomni!! - Weri
-Zaraz o czym to ja przed chwilą mówiłam i o czym mam zapomnieć!! - Melani
-Nie już o niczym!! - Weri
I poklepała panią Melani po głowie a głowa staruszki wydała odgłos (pac!! pac!!).
Posiedziała u staruszki jeszcze chwilę na herbacie a potem wróciła do swojego mieszkania. A potem…

TAK!! Teraz idę do mojej miłości!! Ślicznego Robiego!! Ale nie chwila jak mam się ubrać!! Co włożyć… Aaaa!! Nie mam nic w szafie!! Może to… Może tę sukienkę… Nie to bez sensu!! Nie kobieto uspokój się jesteś dekoratorką wnętrz!! A więc poczuj się jak wnętrze i dobierz odpowiednie meble oraz kolor ścian!! Tak już wiem ubiorę się w kremową suknie do tego czarne szpilki oraz zwiążę włosy w kok żeby wyglądać poważniej!! Tak kobieto jesteś genialna…

Chwilę później po stylizacji.
O boże!! Wyglądam okropnie dlaczego w mojej głowie zawsze to wygląda lepiej niż normalnie a zostało mi tylko 10 min. Co zrobić!!
Nagle słychać jak ktoś puka do drzwi wejściowych (knoc!! knoc!!).
-Tak!! Kto tam?? - Weri
-To ja Will. Mogę wejść powiedziałaś że mogę u ciebie przenocować! - William
-A tak, tak wchodź!! - Weri
-Dzięki jak tam dzisiaj u ciebie… Ej dlaczego ty płaczesz? Co się stało? - William
-Nie nie ważne i tak nie zrozumiesz!! - Weri
-Mów pomogę ci!! - William
-No dobrze… Nie mam się w co ubrać a idę do mojej wielkiej seksownej miłości!! - Weri
-Naprawdę chodziło tylko o to… - William
-T-t-tylko!! - Weri
-Dobrze nie unoś się tak zaraz coś się wymyśli. - William
Chwilę później kiedy William ubrał Weri…
-OMG!! Willi!! Jak ty to zrobiłeś wyglądam fantastycznie!! Nawet nie wiedziała że w czeronym mi do twarzy!! - Weri
-Hahaha spoko Weri przecież wystarczy na ciebie zobaczyć i dobrać odpowiednie kolory dla twojego wybuchowego charakteru. - William
-O dziękuję… Chyba bo to był komplement?! - Weri
-Tak… - William
-Dobra to ja w taki razie spadam na wizytę z mym przeznaczeniem!! - Weri
-Dobra to ja zostaję u ciebie mogę zaprosić kolegów? - William
-Tak pewnie ja wrócę później bo mam jeszcze jedno zlecenie!! Papa!! - Weri
20 minut później w Salonie tatuażu… (U Robiego)
-Cześć Robie!! - Weri
-Cześć Weri!! Co tam u cb? Jak tam biznes się kręci! - Robie
-No raczej!! Ale mniejsza o to czego chciałeś bo w końcu jestem tu służbowo. - Weri
-Służbowo a no tak zapomniałem się myślałem że taki piękny anioł w czerwonej sukni przyszedł zrobić sobie tatuaż!! Hahah… - Robie
-Nie dziękuję Cheche… A wracając co chcesz zmienić w salonie bo chyba o to chodzi. - Weri
-Hmm no tak trochę jak widzisz tu ciemno i ściany są zniszczone bo to powojenny budynek. Myślę że trzeba zmienić oświetlenie ale chciałbym aby lampy były białe i zrobić coś ze ścianami pomalować albo coś… - Robie
-No dobra rozumiem chwila… Nie!! ścian nie pomalujemy!! - Weri
-Dlaczego?? - Robie
-Ponieważ to nic nie da rozpadają się potrzeba elastycznej tapety aby to zasłonić! A co do lamp to mam pomysł aby zrobić coś w stylu zwisających kryształków. - Weri
-Tak ale to salon tatuażu a nie sala balowa. - Robie
-Tak ja wiem ale zaufaj mi!! Znajdę odpowiednią tapetę i te kryształki i wszystko będzie spoko!! - Weri
-Dobrze ufam ci pani anielico!! - Robie
-O jej dziękuję bardzo. - Weri
-A no i ten… Dała byś zaprosić się na kawę!! - Robie
-(O boże co się właśnie stało!! Ten Robie zaprosił mnie na kawę!!) Nie!! (zaraz co ja powiedziałam!!). - Weri
-Nie a to przepraszam!! - Robie
-Znaczy się TAK!! Ale to ja chciała zaprosić ciebie na kawę i dlatego powiedziałam "Nie!" bo ja chciałam to zrobić ehh… - Weri
-Hahaha!! - Robie
-Ej to nie ładnie się z kogoś śmiać!! - Weri
-Nie przepraszam przypomniało mi się jak byliśmy mali że też często też byłaś taka zagmatwana. I powiem jeszcze raz. Czy chcesz wyjść ze mną na kawę?? - Robie
-Tak oczywiście z wielką przyjemnością. A teraz jeśli wybaczysz to mam jeszcze jedno zlecenie dzisiaj - Weri
-Tak pewnie a więc do zobaczenia na kawie!! - Robie
-Tak ja znam dobrą kawiarnię to zadzwonię do ciebie!! A teraz na razie!! - Weri
-Pa aniołku haha. - Robie
-Pa diable!! - Weri
-hahaha… - Robie
Po wyjściu od Robiego Weri śpieszyła się do kawiarni aby powiedzieć właścicielce co zmienić w wystroju!!
-O boże cały dzień na nogach jeszcze tylko tutaj i koniec… - Weri
Minęło pół godziny za nim Weri dojechała do kawiarni. Spotkała tam kogoś kogo się nie spodziewała sami zobaczycie.
-Witaj Isabel!! - Weri
-Wercia!! Dzięki że wpadasz tak późno. Co tam u ciebie kochana?? - Isabel
-Dobrze czas jakoś leci. A no i nie nazywaj mnie Wercia!! - Weri
-Wercia ale wiesz że ja kocham cię wkurzać. Bo wtedy jesteś taka słodka. - Isabel
-A więc mam ze sobą obrazy farbę i kilka innych rzeczy… - Weri
-Wyglądasz na zmęczoną może chwilkę odsapniesz?? Wiesz zatrudniłam nowego kucharza mówię ci jest seksowny i w twoim typie. - Isabel
-O jestem skłonna go poznać che che. - Weri
- Michaelis możesz tu przyjść ?? - Isabel
-Tak już idę!! - Michaelis
-A ty nie podglądaj!! - Isabel
-Dobrze - Weri
-Tadam! O to on!! - Isabel
-Zaraz Elijah!! Co ty tu robisz what the fuck?? - Weri
-Dzięki Weri ale powiem ci tak pracuję tu!! Boże kobieto a ty co tu robisz?? Znacie się z Isabel?? - Elijah
-Tak przyjaźniłyśmy się w dzieciństwie. I teraz po tylu latach się spotkałyśmy. Dowiedziałam się że Wercia jest projektantką wnętrz i postanowiłam odnowić starą znajomość. - Isabel
-Tak jest tak jak powiedziała Isabel. Ale śmieszny zbieg okoliczności że pracujesz u niej. Muahaha mogę to wykorzystać przeciwko tobie!! - Weri
-Jesteś okropna…  - Elijah
-Raczej kochana. Co nie Isabel?? - Weri
-Tak Werciu ale nie pozwolę ci się znęcać nad moim nowym pracownikiem. - Isabel
-Oh wielka szkoda. Wiesz jak fajnie się go wkurza. - Weri
-Halo ja też tu jestem. - Elijah
-Wiem ale nie musisz być w centrum uwagi. - Weri
-Wcale nie chciałem być w centrum… - Elijah
-Cii!! Nie przeszkadzaj mnie i Isabel. - Weri
-Yay jaka super kłótnia jesteście razem?? - Isabel
-Nie!! - Weri, Elijah
-Dobrze przepraszam ale wyglądacie jak stare małżeństwo. - Isabel
-Wcale nie!! - Weri
-Dobra może bardziej namiętnie jak kochankowie którzy zostali  skłóceni przez los a ich życie nie pozwala im do siebie wrócić. Oh jakie to piękne!! - Isabel
-Wyczuwam za dużo romansów. - Weri
-Dobra ja idę skoro mnie nie potrzebujecie. - Elijah
-Nie czekaj i tak chciałam z tobą pogadać. - Isabel
-Dobra a więc słucham. - Elijah
-Musimy obgadać w jakich godzinach chcesz pracować i czy jako kelner czy kucharz albo możesz pracować na obu posadach co byłoby wygodne. - Isabel
-Dobrze to najpierw podaj mi ty w jakich godzinach byłbym potrzebny ja się dostosuję. - Elijah
-Dobrze a więc ja myślę tak od 9.00 do 17.00. to w tygodniu a w sobotę może od 13.00 do 21.00 ?? - Isabel
-Jak dla mnie może być. Tylko od której godziny otwieramy?? - Elijah
-Hmm wiesz tak o 9.00 bo musisz wcześniej przyjechać tak jak byś zawsze był 8.30 to byłoby spoko bo zawsze byś wiedział czy wszystko jest spoko i tak dalej. Pasuje ci to?? - Isabel
-Tak tylko kto później mnie zmienia po tej 16.00 ?? - Elijah
-A za chwilę go poznasz też miał dzisiaj przyjść na test. A w międzyczasie możesz przynieść mnie i Werci po kawie late. - Isabel
-Dla mnie zrób dużo tej mlecznej piany!! - Weri
-Tak chciałabyś. - Elijah
Eliah i Weri nie wiedzieli kim był trzeci gość który ma się pojawić w kafejce ale okazało się że to nie kto inny jak William…
-William co ty też tu jesteś?? - Weri
-Tak miałem przyjść aby pani Isabel przetestowała mnie czy nadaję się do pracy. - William
-Wystarczy Isabel nie mam jeszcze tylu lat aby mówić do mnie pani ;-;. - Isabel
-Przepraszam Isabel. - William
-A nie szkodzi. Właśnie to zaczynaj od razu idź do kuchni kucharz poda ci nasze kawy i nas obsłużysz. - Isabel
-Dobrze - William
-Ej Isabel przygotuj się na stłuczone naczynia che che. - Weri
-Co?? Dlaczego?? -Isabel
-Nic sama zobaczysz będzie śmiesznie che che. - Weri
-CO TY TU ROBISZ!! - Elijah
Rozlega się brzdęk tłuczonych szklanek…
-Jestem na rozmowie o pracę. A ty ją chyba za chwilę stracisz… - William
-Ale jak to?? - Elijah
-Weri mówiła że zatrudniasz się w kawiarni i dowiedziałem się w jakiej i stwierdziłem że też to zrobię. - William
-Isabel nie możesz go zatrudnić proszę. - Elijah
-Dlaczego?? - Isabel
-Ee… Wiem ponieważ jest gejem a to przecież knajpa która ma przyciągać dziewczyny. - Elijah
-Jesteś gejem?? - Isabel
-Tak a to jest jakiś wielki problem?? - William
-Nie właściwie to nie musisz przechodzić żadnych testów. Jesteś zatrudniony!! - Isabel
-Co to jakichś żart czemu on dostał tę pracę od tak a ja muszę wam nosić kawę i robiłem durny sernik!! - Elijah
-Ponieważ skoro wiem że jest gejem to wiem też że nie będzie randkować z żadną klientką - Isabel
-Wow pierwszy raz to że jestem gejem dało mi jakichś przywilej nad Elijah. - William
-Che che chyba że ty Elijah też jesteś gejem tylko nam tego nie chciałeś powiedzieć bo się wstydziłeś?? - Isabel
-Nie jestem gejem!! Ale nie mam zamiaru z nim pracować!! - Elijah
-Cóż nie masz wyjścia. - Isabel
-Ale jak to?? - Elijah
-Tak to!! Niestety podpisałeś już umowę o pracę a jej się nie da podważyć możesz się zwolnić za jakieś cztery miesiące. - Isabel
-Che che kto by pomyślał że wyjdzie z tego taki bałagan. - Weri
-Cicho Weri nie z tobą rozmawiam. - Weri
-Ej to było nie miłe ;-; co nie Isabel. - Weri
-No było. Ale wracając William ty będziesz pracować od 14.00 do 22.00 w tygodniu a w sobotę od 9.00 do 17.00. Pasuje ci taki układ??
-Tak bardzo dziękuję. - William
-No to dobrze wszyscy są teraz happy!! - Weri
-Zapomniałaś o mnie!! - Elijah
-Nie zapomniałam tylko po prostu nikt tutaj nie liczy się z twoim zdaniem. Prawda?? - Weri
-Tak dokładnie ona ma rację. - Isabel, William
-Dlaczego kiedy zawsze chce żeby było dobrze to musisz wyskoczyć ty Weri albo William… - Eliah
-Ej nie przesadzaj be ze mnie twoje życie byłoby nudne!! - Weri
-Może masz rację. Ale dlaczego zawsze jesteście tam gdzie ja!! - Elijah
-Takie życie. - Weri
-Ehh dobra Werciu zabierajmy się za wystrój!! - Isabel
-Wy dwoje pomożecie nam skoro i tak nic nie macie do roboty. - Weri
-Czekaj Elijah idzie posprzątać stłuczone szklanki. - Isabel
-A no tak. Ekhm Głupek!! - Weri
-Spadaj. - Elijah
-Dobra a więc najpierw pomalujmy krzesła na dwa kolory czarny i biały a stoły na czerwono. Potem porozwieszamy plakaty z topowymi mangami dla dziewcząt a jutro przyjadę z futrynami przez co te plakaty będą wyglądały jak prawdziwe wydrukowane zdjęcia. Jeszcze muszę pomyślę nad szyldem wejściowym… - Weri
-Wercia jesteś genialna!! - Isabel
-Co?? Dziękuję cieszę się że ci się podoba. - Weri
I tak minął właśnie cały dzień Weri w pośpiechu ale za to bardzo radośnie wśród przyjaciół.
-Oh wait nie minął jeszcze!! - Weri
-Dobra 00:01 już minął o nie a to oznacza koniec działu ;--;!! - Weri